Zerwałam się z łóżka.
Czułam się..dobrze?
Nie wiedziałam gdzie jestem.Po chwili zorientowałąm się,że to szpital.
Nagle pielęgniarka zaczęła wołać lekarza
- Doktorze ! Doktorze ! Pacjentka spod 6 obudziła się ! -krzyczała tak..radośnie?
W jednej sekundzie wszystko mi się przypomniało i miałam żal,że nie zyję.
Wszedł Doktor.Miał taki szczery uśmiech na twarzy.
- Kochana.. wreszcie !
Nie odezwałam się.Opadłam z całą siłą na poduszkę.
-Leżysz tutaj od 3 tygodni.Bylaś w śpiączce.
Straciłaś bardzo dużo krwi.. ofiarodawca krwi prawie sam sobie krzywdy nie zrobił,tyle krwi dla ciebie oddał.
-Już mi dobrze,mogę wyjść? – spytałam.
Zlekcewarzył moje pytanie.
-Chłopak zachował się naprawdę wspaniale.Jeśli by nie zareagował,umarłabyś.Krew potrzebna była natychmiast,a w naszych zbiorkikach nie mieliśmy tyle ile potrzeba było…
-Kto oddał mi krew? – spytałam.
Doktor chwilę szperał w papierach.
-Tom Kaulitz.
-Przychodził do ciebie codziennie przez dwa tygodnie.Jednak tydzien temu musiał wyjechać… wiesz.. ciągle płakał i mówił do ciebie.Ciągle.
***
Po tygodniu wyszłam ze szpitala.
Mieliśmy przerwe w koncertach.Rodzice zostali powiadomieni,byli przy mnie lecz pare dni temu wyjechali.
Postanowiłam porozmawiać z Tomem.
Nie rozumiałam dlaczego oddał krew.
Czułam,że to jakaś pomyłka.
Następnego dnia wsiadłam w najbliższy pociąg i pojechałam do Magdemburga.
Tam mieli dzisiejszy koncert.
Gdy dojechała,już się kończył.
Dziewczyny stały po autografy i wyzywały mnie kiedy zaczęłam przepychać się na jej początek.
Widziałam już Toma.Miał smutek w oczach.
Gdy mnie zobaczył wstał.
Podeszlam do niego.
-Porozmawiajmy.
Rozmawialiśmy pare godzin.
Wyjaśniliśmy sobie wszystko.
Tom powiedział mi,że po koncercie Kamill zaprosił go na Red Bulla.
Powiedział także,że myśli,że Kamil coś mu tam dosypał.
I..gdy widział Karolinę,uległ jej.
A ona… ona odrazu na początku imprezy zaciągnęła go do łazienki.
I co gorsze.
Straciła z nim dziewictwo.
