Tytuły są do dupy :]
Po wyrzuceniu nastrętnego eks z domu, zabawa się rozkręciła. Ponieważ brat Rebel wracał do domu dopiero następnego dnia, chłopcy mogli zostać trochę dłużej. Rozmawiali o sobie, jak się tutaj znaleźli… Rebel dowiedziała się wkońcu czegoś więcej o zespole. Nazwa była trochę dziwna. Rebel nie mogła jej zapamiętać. To było jakoś… Sweet… Sweet Cośtam. Nie myślała jednak o tym zespole. Myślała o przyjaciołach, których zdobyła tutaj w Berkeley. Bała się że kiedyś się rozstaną. Gdyby tak się stało…
Następnego dnia.
Rebel spieszyła do szkoły. Wyjątkowo dzisiaj nie chciała się spóźnić. Podobno pani Frose miała dla nich jakąś propozycje. Jedyną rzeczą jaką Rebel się obawiała mogła być ostra jadka o tą wczorajszą bujkę. Zastanawiała się czy Kat już zdążyła naskarżyć. A nawet jeżeli nie ona, to napewno wyręczyły ją jej przyjaciółeczki. Rebel jednak starała się o tym nie myśleć. Chciała już poprostu znaleźć się w klasie. I porozmawiać z chłopakami. Jak narazie byli jej jedyną podporą.
Lekcja się rozpoczęła. Rebel jako tako doszła do szkoły na czas. Dzisiaj cała klasa była wyraźnie podniecona. Wszyscy szeptali między sobą o czymś bardzo ważnym. Wyglądało na to, że ona jako jedyna o niczym nie wiedziała. Ma się tego farta. Chcąc się czegoś dowiedzieć podeszła do Billie’go i Mike’a.
- Ej o co chodzi? Jak zwykle o niczym niewiem…- kiedy już Billie otworzył usta by odpowiedzieć do klasy weszła pani Frose, a wraz z nią jakaś młoda dziewczyna. Najwyraźniej kolejna nowa.
- Witam dzieci siadajcie.- jakie dzieci do cholery?! Rebel czuła się już w zupełności dorosła. Może nie jakoś super, ale wkońcu 17 lat…
- Macie kolejną nową koleżankę. To jest Jane.- Rebel to imię odrazu skojarzyło się z Tarzanem. Tarzan i Jane…- Dziecko usiądź w ławce zaraz koło Rebel. Mam nadzieję że spodoba Ci się w naszej szkole.- Jane była to wysoka i szczupła dziewczyna, o kasztanowych włosach, sięgająych mniej- więcej ramion, zielono-niebieskich oczach i aparatem ortodontycznym na zębach. Było jej w nim całkiem do twarzy. Rebel wydała się całkiem miła. Miała na sobie szary, wyciągnięty sweter, potargane dżinsy z jakimiś tam naszywkami na tyłku. Na szyi miała duży krzyżyk.
Pani Frose miała jeszcze coś do ogłoszenia. Wszyscy wyraźnie na to czekali. Może to dlatego klasa była taka podniecona…?
- A więc przejdźmy do rzeczy. Za 2 dni, odbędzie się trzy dniowa wycieczka do San Francisko. Będziemy tam mieszkać w hotelu. Pan dyrektor uznał, że należy się wam trochę odpoczynku. Ja osobiście tego nie popieram ale… wyjazd kosztuje 60 $. Zgłoszenia tylko do jutra.- po wygłoszeniu tej wiadomości, w klasie rozległy się okrzyki szczęścia i ciche pogwizdywania. Rebel miała nadzieję że pojedzie. Mogła się założyć, że Mike, Frank i Billie pojadą. Nie chciała przecież zostawać sama w Berkeley. Szczególnie, że nie miała zbyt wielu przyjaciółek. A tak właściwie to żadnej.
Lekcja dobiegała końca. Rebel wiedziała, że Kat nie przyszła do szkoły. Mogła się założyć, że z powodu obrażeń, których doznała we wczorajszej bójce. Kiedy miała już nadzieję, że spokojnie ulotni się ze szkoły, Frose musiała być szybsza.
- Rebel po lekcjach, spotkamy się w gabinecie dyrektora.- w klasie rozległy się pochukiwania i ciche “buu”. Rebel zmrużyła oczy i pokazała całej klasie fuck’a. Taka kochana klasa, że aż się rzygać chciało.
Po lekcji szybko udała się do gabinetu dyrektora. Nie wiedziała nawet jak wygląda, bo nigdy nie miała z nim kontaktu.
Weszła do gabinetu. Był to mały, obskurny pokoik, z widokiem na szkolne klepisko. Pokój był cały w dymie od cygar. Sam dyrektor był niewysokim facetem, lekko łysiejącym o bardzo przyjemnym spojrzeniu. Rebel jednak wcześniej znała tak miło wyglądające osoby, które później okazywały się strasznymi szujami.
- Panno Crush…- odezwał się dyrektor.- Słyszeliśmy o nieprzyjemnym incydencie z naszą nową uczennicą Kat. Chciałbym wiedzieć o co poszło.- tego pytanie bała się Rebel. A co miała powiedzieć, że czepiała się jej małych piersi?!
- Noo… ona mnie obraziła. I to bardzo. Nic na to nie poradzę cholera. O przepraszam za tą cholerę.- w porę uratowała się Rebel. Dyrektor spojrzał na nią po czym się uśmiechnął. Wydawał się całkiem miły…
- Nie wiem co teraz z tobą zrobić Rebel… Zostaniesz zawieszona w prwawch ucznia na dwa tygodnie. A co do wyjazdu… pojedziesz.
- Coooo?!- pani Frose przyglądające się całej rozmowie poczerwieniała ze złości.- To nie dopuszczalne!! Pobiła szanowaną uczennicę naszej szkoły!! Nie, nie i jeszcze raz nie!- krzyczała Frose.
- Przykro mi, ale to ja wydaje rozporządzenia.- spojrzał na nią ostrym wzrokiem dyrektor.- No cóż dowidzenia Rebel. Pani Frose też dziękuję.- Frose zacisnęła usta i wyszła z gabinetu razem z Rebel. Popatrzyła na nią z obrzydzeniem, po czym udała się do ubikacji.
Rebel wyszła ze szkoły. Myślała, że będzie wracać sama. Okazało się jednak, że chłopaki pokornie na nią czekały. Ogarnął ją taki przypływ radości, że nie wiedziała co robi. Podbiegła do chłopaków i dała im po buziaku w policzek. Stali tak i patrzyli na nią z otwartymi ustami. Nie rozumieli o co chodzi.
- Yyyy… – odezwał się Frank.- Za co?
- Mogę jechać!! Zostałam tylko zawieszona!- chłopcy uśmiechnęli się do niej po czym odprowadzili ją do domu. Kiedy Rebel weszła do domu, nikogo w nim nie zastała. Na lodówce, wisiała jedynie kartka z oświadczeniem: ” Wracam wieczorem. Kolacja ma być dobra. Amen.”. Taką wiadomość mógł pozostawić tylko jej brat. Brat pracoholik i wariat.
Rebel nalała sobie do szklanki trochę mleka, po czym udała się do pokoju. Musiała odrobić masę prac domowych, którymi nękała ich Frose. Ta babka miała tupet, fakt.
W pewnej chwili, kiedy Rebel była przy rozwiązywaniu zadań z fizyki usłyszała strasznie przeraźliwy krzyk, dobiegający z ulicy. Na początku myślała że to dzieciaki znów bawią się w dziki zachód. Kiedy jednak krzyki powtarzały się, a w dodatku dało się usłyszeć odgłosy szarpaniny, postanowiła zobaczyć przez okno. Na ulicy widziała jakąś dziewczynę, którą wyraźnie próbował okraść jakiś koleś. Nie myśląc długo Rebel szybko zbiegła po schodach, po czym wybiegła na ulicę.
Widziała, że dziewczyna wyraźnie nie dawała sobie rady. Nie myśląc długo Rebel po cichu podeszła do gościa od tyłu o popukała Go po ramieniu. Koleś zdziwiony odwrócił się do tyłu. Najpierw ujżał jakąś dziewczynę, a potem poczuł nogę uderzającą Go wprost w krok. Koleś przewrócił się na ziemię z bólu. Rebel chwyciła dziewczynę za dłoń i pociągnęła za sobą do domu.
Dziewczyna była trochę poobijana i zdyszana. Kiedy Rebel lepiej się jej przyjżała dostrzegła w niej Jane, nową dziewczynę z ich klasy. Zaprowadziła ją do kuchni i bez słowa zaczęła obklejać ją plastrami z Tweety’m. Po chwili wyciągnęła do niej ręke.
- Jane.
- Rebel.
A teraz wkleję zdjęcie. Wybaczcie ale mam straszną jare że się nauczylam.